piątek, 26 lutego 2016

OGŁOSZENIE

W końcu udało mi się rozwiązać problem związany z udostępnianiem zdjęć. Wiem, że główna bohaterka kompletnie nie przypomina anime, które dodałam ale ta wersja jakoś bardziej mi się podobała. A! przepraszam ale rysowałam na szybko. W zamian za baaardzo rzadko dodawane rozdziały pod każdym postaram się dawać ilustracje :) A  teraz proszę bardzo:
Wiem, że słabo widoczne ale inaczej się nie da :( Postaram się jeszcze to dopracować... zachęcam do komentowania :)

niedziela, 7 lutego 2016

ROZDZIAŁ 2

Leżałam na podłodze w kałuży łez. W głowie ciągle brzmiały mi słowa z liściku. Czemu one to zrobiły? Nawet nie mam jak dojść do nowego domu ponieważ adres był zapisany na papierach.
-Jak mogły o mnie zapomnieć!!! Jak mogły!!! Nienawidzę was!!! Nienawidzę!!!
-Ale czemu nas nienawidzisz? My cię nie zostawiamy... Nicole, obudź się. Wszystko już w porządku- z snu wyrwał mnie ciepły głos rodzicielki. Zerwałam się z łóżka i przytuliłam mamusię. Opowiedziałam jej mój sen i zaczęłam płakać.
-Przecież my nigdy byśmy cię nie zostawiły!!! Kochamy cię!!!
-Teraz już wiem, Ze nigdy mnie nie opuścicie... a poza tym to by było chore! Zostawić mnie bez adresu i praktycznie bez jedzenia po to abym się wyspała?! Pfffff... Chodźmy... Mamy jeszcze dużo rzeczy do spakowania- nagle jak za pomocą dotknięcia różdżki usłyszałam wiadomość sms-a. Odebrałam wiadomość i od razu złapałam się szczęśliwa za głowę.
-Słuchajcie... Możemy sprzedawać meble. Sprzedamy meble i zostaniemy za nie pieniądze a Bruno namówił już naszych pracodawców by kupili nam świeżutkie piękne mebelki!!! A teraz chodźcie, bo gadamy już tak pół godzina a czas leci- zaczęłyśmy opróżniać wszelkie szafki, szafeczki i półeczki. Wrzuciłyśmy wszystkie rzeczy z domu w jedno miejsce i zaczęłyśmy je sobie rozdzielać i wyrzucać niepotrzebne. Zajęło nam to jakieś dwie godziny. Potem zaczęłyśmy pakować rzeczy do wszelkich kartonów, plecaków, toreb i torebek. Ta część zajęła nam jakieś półtorej godziny. Była 7:00. Czekała nas jeszcze długa podróż więc z trudem pożegnałyśmy się z domem w, którym się wychowałyśmy i po raz ostatni przekroczyłyśmy próg mieszkania. Bruno już czekał.
-Gotowe na podróż do nowego domu?
-Gotowe!!!- z dziwnym ściskiem w sercu spojrzałam na dom i poczułam łzy. Może i ten dom był mały ale wiązało się z nim mnóstwo pięknych wspomnień. Bruno skierował  auto w stronę stacji kolejowej. po pół godziny byłyśmy na miejscu. Wsiadłyśmy do pociągu i odjechałyśmy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale gdy przyjechałyśmy z godzinnym opóźnieniem Rose mnie obudziła ( nie tak jak w moim śnie ). Taxi zawiozło nas do średniej wielkości miasta. Stanęłyśmy przed naszym nowym domem i zatkało nas.
-Nie sądziłam, że będzie taki piękny!!!
-My też nie- Rose i mama odpowiedziały chórem. To był ogromny biały dom z piętrem i pięknym tarasem. Na piętrze były trzy balkony ( pewnie od pokoi ). Ten widok mnie zachwycił. Wbiegłam do domu. Zobaczyłam piękny salon o ciemnych panelach. Na ścianie widniała ogromna plazma, a przed nią beżowa, duża kanapa. Z salonem kuchnia łączyła się blatem przy, którym stały wysokie krzesła jak w barze. Ściany były błękitnego koloru. Moją uwagę przykuły duże schody z poręczą. Ściągnęłam buty w małym przedsionku połączonym z salonem i zawiesiłam kurtkę na wieszaku. W tym momencie do domu weszła mama z Rose i oniemiały z wrażenia, ja w tym czasie wspinałam się po schodach. Spojrzałam na krótki korytarz o jaśminowych ścianach i o czterech parach jasno-brązowym kolorze. Podeszłam do pierwszych z nich po prawej i otworzyłam. Ujrzałam dość duże pomieszczenie. W prawym rogu z tyłu pokoju stało duże łóżko o granatowej pościeli. Koło łóżka stała mała szafka nocna z lampką. Na lewej ścianie stała szafa i duża półka z książkami. Za półką z książkami znajdowało się wejście na balkon. Obok wyjścia stało duże biurko, a nad nim okno. ściany pokrywała turkusowa farba z pięciolinią, kluczem wiolinowym i nutami. Na jasnych panelach leżał biały puchaty dywan. Po prawej stronie drzwi była duża tablica magnetyczna a na niej napis "Witaj w domu Nicole!". Strasznie mnie to rozczuliło. Położyłam się na łóżko. Było strasznie wygodne. Do pokoju weszła moja rodzinka
-No wiecie co? Tak bez pukania?- uśmiechnęłam się a one odwzajemniły uśmiech.
-A skąd wiesz, że to twój pokój?- spytała Rose a ja wskazałam tylko ruchem głowy na tablicę- A no chyba,że tak.
-Chodźmy do twojego pokoju. Pewnie to ten następny- z trudem zeszłam z łóżka i skierowałam się w stronę drzwi. Jednak nie myliłam się. Weszłyśmy do jasnego pokoju urządzonego w angielskim stylu. Cała Rose. Jej pokój był trochę większy niż mój,  ale nie byłam o to zazdrosna. Na środku lewe ściany stało duże łóżko z ramą na górze, na której swobodnie zwisała pudrowo niebieska zasłona.Reszta łóżka była biała. Na przeciwko łóżka stało duże białe biurko. Na nim stała lampka w kształcie karuzeli z konikami i filiżankę na kredki i ołówki. Po lewej stronie łóżka stała duża równie biała szafa pełna staroświeckich ubrań. Oczywiście zwykłych ubrań też tam nie zabrakło. Na tylnej ścianie było wejście na balkon i okno. Pod oknem stał oczywiście też biały ale tym razem mały stoliczek i krzesełko. Na stoliczku stał porcelanowy (biały) serwis do herbaty w blado różowe wzorki i kwiatuszki. Ściany były pudrowo różowego koloru a panele białe. Pokój był śliczny! Oczywiście nie, że zazdrościłam jej pokoju bo nie mam takiego stylu i mój pokój podobał mi się bardziej. Potrzebował tylko lekkiego przemeblowania.
-Ale on piękny!!!- siostrzyczka złapała się za głowę i rzuciła się na łóżko.
-Chodź mamo. Niech Rose nacieszy się pokojem a my obejrzymy twój i łazienkę-weszłyśmy  za drzwi pomieszczenia na przeciwko pokoju Rose. Był to pokój mamy. Pomieszczenie dość małe o beżowych ścianach i jasno- brązowych panelach, na których leżał puchaty, ciemno- brązowy dywan. Na środku tylnej ściany stało naprawdę, ale to naprawdę ogromne łóżko drewnianym obramowaniu i beżowej pościeli. Obok łóżka stała szafka nocna a na niej lampka nocna i nowiutki pokrowiec na okulary do czytania.  Na lewej ścianie stał równie ogromny regał z książkami i pamiątkami rodzinnymi. Zaś na prawej ścianie duże okno, wejście na balkon i biurko z szafkami na wszystkie dokumenty, których mama miała pełno. Na biurku stała biała lampka a obok niej kubek na długopisy, a nad biurkiem pełno półek i tablica korkowa. Obok biurka stała szafa. To był cały opis pokojów. Została tylko łazienka. Było to pomieszczenie o ścianach wyłożonymi kafelkami w morską mozajkę i białymi kaflami na podłodze. W prawym rogu stała kabina prysznicowa. Koło niej stała umywalka jakby włożona w szafkę pełną czystych dużych ręczników i kosmetyków. Nad umywalką wisiało lustro. Naprzeciwko umywalki był kibelek a koło niego pralka. Tak z grubsza wyglądał cały nasz nowy. Dom był cudowny!!! Poszłam do swojego pokoju i szafę z regałem przeniosłam na stronę biurka, a biurko w stronę szafy. Rozpakowałam się i zapukałam do pokoju mamy
- Mamo, idę do liceum pozałatwiać te sprawy związane z liceum. Daj mi te dokumenty to   potem będziemy miały spokój i spędzimy jakoś ten wieczór.- mama bez słowa podała mi dokumenty i zabrała się do ponownego rozpakowywania się. Zeszłam na dół, ubrałam buty i za pomocą mapki w komórce skierowałam się w kierunku liceum. Po dziesięciu minutach stałam pod ogromnym biało- niebieskim liceum, na którym wisiało logo- babeczka. Weszłam do środka i od razu na kogoś wpadłam. Jak to ja... zawrze przyciągam do siebie pecha.
-Ej! Uważaj jak chodzisz!... Mmm... a kogo ja tu widzę? Cześć śliczna- czerwonowłosy chłopak spojrzał na mnie szyderczo.
-Spadaj! Chcę tylko załatwić te głupie formalności i spędzić chodź trochę czasu z rodziną!!!
-Dobrze już dobrze- czerwonowłosy podał mi rękę. Wstałam i spojrzałam na niego.
-A tak w ogóle to jak masz na imię panie dżentelmenie?- uśmiechnęłam się głupkowato.
-Pozwoli zacna pani iż ujmę to w sposób prosty. Jestem Kastiel- wystrzeżył do mnie białe kły.
-Miło mi panie Kastielu. ja mam na imię Nicole.
-Mi też miło panienko Nicole.
-Zna pan dżentelmen nijakiego pana Nataniela?- w tym momencie Kastiel spowarzniał. Spojrzał na mnie obojętnie i wskazał na jakieś drzwi.
-Chodzi ci o tego gospodarzyka? Tam jest. tylko uważaj na niego. On gryzie- odszedł. Z uśmiechem skierowałam się w stronę wskazanych przez Kastiela drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam siedzącego przy biurku w śród papierów blondyna.
-Dzień- dobry. Czy to ty jesteś Nataniel?
-Tak. A ty pewnie jesteś Nicole?- blondyn podniósł na mnie wzrok i uśmiechnął się do mnie.
-Dokładnie. Proszę. Tu są wszystkie dokumenty.
-A jest tu zdjęcie?
-Jakie zdjęcie... aaaa te zdjęcie. A czy wiesz przypadkiem gdzie można je zrobić?
-Koło szkoły jest bazar. Pierwsze zdjęcie zrobisz za darmo. A tu masz plan lekcji. Jutro zaczynasz naukę. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia- skierowałam się na bazar. Gdy już się na nim znalazłam ułożyłam tylko fryzurę i poprawiłam makijaż. Byłam gotowa. Miły pan zrobił mi zdjęcie i poprosił o wpisanie imienia i nazwiska aby się już nie pomylił w darmowych zdjęciach. Zrezygnowana poszłam do domu. Spojrzałam na plan lekcji. W sumie nie był taki zły.
-Jestem!!!- krzyknęłam zza progu gdy weszłam o domu. Mama i Rose siedziały już na kanapie z filmem w ręce i miską popcornu. Jutro do szkoły więc trzeba miło spędzić czas...

czwartek, 4 lutego 2016

WESOŁEGO TŁUSTEGO CZWARTKU!!!!!!!!!!

Rozdział juz w trakcie tworzenia. Przepraszam ale ostatnio mam pełno sprawdzianów związanych z zakończeniem semestru. Za przeprosiny wstawiam pączka. (znowu) :)

niedziela, 24 stycznia 2016

ROZDZIAŁ 1

ROZDZIAŁ 1

Przytuliłam się do poduszki i obróciłam się na drugi bok. Była godzina 4:48. Z niecierpliwością czekałam na alarm budzika. Wstałam i skierowałam się do okna. Tak bardzo tęskniłam za latem kiedy o tej godzinie słońce powoli wchodziło na niebo... teraz trzeba patrzeć na gwiazdy blado migoczące na niebie. W końcu jednak poczułam zmęczenie. Weszłam pod ciepłom kołdrę i pewnie już miałabym zasnąć gdy nagle: Drrrrrrrrr...
-Czy ty się na mnie do końca uwziąłeś?!
-Chyba tak!- usłyszałam miły głos Rose.
-O! Cześć Rose! Widzę, że już się obudziłaś!- wstałam i podeszłam do szafy.
-Jak widać tak- uśmiechnęła się do mnie a ja z impetem rzuciłam w nią dresem i bielizną, sama zaś ubrałam się w podobny komplet. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawę, która dała mi porządnego kopa. Po wypiciu parującego napoju poszłam umyć zęby i spiąć włosy w wysoki kucyk. Nawet nie robiłam makijażu bo wiedziałam, że w studiu fotograficznym wytapetują mnie tak, że będę miała ciężką twarz. Po dziesięciu minutach byłam gotowa, i zaganiałam Rose do wyjścia. Pożegnałyśmy się z mamą, ubrałyśmy gruby polar z kapturem i zarzucając  kaptur na głowę wyszłyśmy z domu kierując się w stronę czarnego volkswagena.
-Dzień-dobry panie Bruno!!!-jednakowo przywitałyśmy się z młodym kierowcom.
-Dzień-dobry dziewczynki!!!- kierowca uśmiechnął się do nas, a my odwzajemniłyśmy uśmiech. Jechaliśmy może z godzinę i byliśmy na miejscu. Podziękowałyśmy panu Brunowi i ruszyłyśmy w stronę ogromnego budynku. Jak zwykle sesja była strasznie ciężka a ja musiałam całować się z jakimiś obrzydliwymi facetami. Potem ja i Rose grałyśmy jakiś głupi koncert i jak zwykle nic za to nie dostałyśmy.
***
Siedziałyśmy przy stoliku w malutkiej kawiarence i zajadałyśmy kruche ciasto popijając je kawą zbożową. Rozmawiałyśmy o jakiś błahostkach dotyczących festynu na, którym miałyśmy wystąpić z jakimś nieznajomym nam buntownikiem. Taki pomysł niezbyt nam się podobało raczej stawiamy na klasykę anie na jakiegoś rocka czy coś w tym stylu. Właśnie skończyłyśmy jeść te pyszności i miałyśmy zbierać się do domu gdy podbiegł do nas zdyszany Bruno.
-Dziewczyny!!! Mam dla was wspaniałą wiadomość!!!- kierowca podał nam plik kartek. Zerknęłam na niego i od razu mnie zatkało.
-O MATKO!!!
- Co jest! Co jest!
Bruno! Dziękuję!- przytuliłam się do mężczyzny na co on mocno się zarumienił, a Rose zaczęła się śmiać.- Czy mógłbyś podwieźć nas do domu?- uśmiechnęłam się do niego.
-Oczywiście panienko- weszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.


***
-Mamo, mamo!!!
-Co się stało?!
-No właśnie! Nicole! Co się stało?!
-Przeprowadzamy się! Przeprowadzamy się! Dostałyśmy ogromny dom z ogromną działką! Będziemy miały swoje pokoje, kuchnie, salon, łazienkę, jadalnie,przedsionek i naprawdę duży ogród ze szklarnią!!!
-O matko!!! Dziewczynki!!! Aż tak się napracowałyście!?
-W sumie to faktycznie to była nasza najtrudniejsza sesja, ale czy to się teraz liczy?! Mamo! My się przeprowadzamy!!! Więcej sesji nie będzie!!! Nie będziemy występować z tym buntownikiem i ogólnie, zero sesji!!! 
-Och Nicole!!!-młodsza siostra przytuliła się do mnie.-Ale zaraz...-wyrwała mi z ręki plik kartek.-Zaraz, spójrzcie, tu piszą ,że przeprowadzka obowiązkowo jutro rano o 8:00!!! Przecież to strasznie mało czasu!!!
-Co!!! Dziewczynki! Idźcie spać. Jutro rano o 3:00 pobudka.-poszłam wziąć prysznic, umyć zęby i takie tam.Po pół godziny byłam gotowa. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam... obudziłam się gdy słońce świeciło na niebie. Mocno zdziwiłam się gdyż o 3:00 nawet latem jeszcze nie ma słońca. Spojrzałam na zegarek... 9:53!!! Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do sypialni mamy. Nic tam nie było. Zero mebli i tylko puste ściany. Obeszłam cały dom i w całym mieszkaniu znalazłam tylko moje łóżko, dres na zmianę i talerz na, którym była kromka suchego chleba. Obok talerza leżała szklanka wody i karteczka z napisem: "Kochana Nicole. Nie chciałyśmy cię budzić  bo słodko spałaś, ale żałuj bo dom jest piękny!!! No ale cóż... chciałaś to masz! A! Jutro pójdziesz pieszo na sesje bo Bruno już nie chce z tobą pracować."- Przerażona położyłam się na podłodze i zaczęłam płakać... 
-Zapomniały o mnie, zapomniały...





Cześć!!! Jak obiecywałam szybko dodałam rozdział.Wiem, że jest krótki ale jeszcze nie dopracowałam bloga. Przepraszam za wszystkie błędy i przykro mi ale wystąpił jakiś błąd w wysyłaniu zdjęcia bohaterki więc dam zdjęcie anime na, której mniej-więcej się wzorowałam, a kiedy już rozwiąże ten głupi problem to je dodam. Piszcie czy wam się podobało i czy tym razem lubicie rosół, którego zdjęcie dodam w następnym rozdziale ;)
Do zobaczenia w następnym rozdziale!!!

sobota, 23 stycznia 2016

WPROWADZENIE

WPROWADZENIE

Nazywam się Nicole Evans. Mam jedenastoletnią siostrę Rose i mamę Jessie. Tata siedzi w więzieniu za zamordowanie człowieka. Ja i Rose prowadzimy karierę, która niezbyt nam się podoba. Są to liczne sesje zdjęciowe za, które rzadko dostajemy pieniądze, i małe klasyczne koncerciki czyli po prostu gitara w rękę i na scenę. Mieszkamy w malutkim domku z tylko dwiema parami drzwi (do łazienki i do samego domu). A! Mamy jeszcze kotkę znalezioną na ulicy. Ma na imię po prostu Kicia. Jest w wieku 9 lat więc na kota dość dużo przeżyła.




Tak wiem, że mało ale to tylko wprowadzenie. Postaram się dodawać jak najdłuższe rozdziały :) A co ile będę dodawać rozdziały to dokładnie nie wiem, ale postaram się dodawać jak najszybciej... w następnym rozdziale postaram się dodać ilustracje naszej głównej bohaterki a na razie nacieszcie się zdjęciem pączka :D 


A dlaczego pączka? BO JE LUBIĘ!!!

WITAJCIE!!!

WITAJCIE!!!

Ten blog jest oparty na grze słodki flirt. Na początku zrobię małe wprowadzenie do bloga a potem normalnie zaczną się rozdziały. Mam nadzieję, że będę miała dużo czytelników i wyświetleń. Komentujcie śmiało i nie tylko chwalcie mojego bloga, ale i mówcie co wam się nie podobało w danym rozdziale. Miłego czytania :)