OGŁOSZENIE
W końcu udało mi się rozwiązać problem związany z udostępnianiem zdjęć. Wiem, że główna bohaterka kompletnie nie przypomina anime, które dodałam ale ta wersja jakoś bardziej mi się podobała. A! przepraszam ale rysowałam na szybko. W zamian za baaardzo rzadko dodawane rozdziały pod każdym postaram się dawać ilustracje :) A teraz proszę bardzo:
Wiem, że słabo widoczne ale inaczej się nie da :( Postaram się jeszcze to dopracować... zachęcam do komentowania :)
ROZDZIAŁ 2
Leżałam na podłodze w kałuży łez. W głowie ciągle brzmiały mi słowa z liściku. Czemu one to zrobiły? Nawet nie mam jak dojść do nowego domu ponieważ adres był zapisany na papierach.
-Jak mogły o mnie zapomnieć!!! Jak mogły!!! Nienawidzę was!!! Nienawidzę!!!
-Ale czemu nas nienawidzisz? My cię nie zostawiamy... Nicole, obudź się. Wszystko już w porządku- z snu wyrwał mnie ciepły głos rodzicielki. Zerwałam się z łóżka i przytuliłam mamusię. Opowiedziałam jej mój sen i zaczęłam płakać.
-Przecież my nigdy byśmy cię nie zostawiły!!! Kochamy cię!!!
-Teraz już wiem, Ze nigdy mnie nie opuścicie... a poza tym to by było chore! Zostawić mnie bez adresu i praktycznie bez jedzenia po to abym się wyspała?! Pfffff... Chodźmy... Mamy jeszcze dużo rzeczy do spakowania- nagle jak za pomocą dotknięcia różdżki usłyszałam wiadomość sms-a. Odebrałam wiadomość i od razu złapałam się szczęśliwa za głowę.
-Słuchajcie... Możemy sprzedawać meble. Sprzedamy meble i zostaniemy za nie pieniądze a Bruno namówił już naszych pracodawców by kupili nam świeżutkie piękne mebelki!!! A teraz chodźcie, bo gadamy już tak pół godzina a czas leci- zaczęłyśmy opróżniać wszelkie szafki, szafeczki i półeczki. Wrzuciłyśmy wszystkie rzeczy z domu w jedno miejsce i zaczęłyśmy je sobie rozdzielać i wyrzucać niepotrzebne. Zajęło nam to jakieś dwie godziny. Potem zaczęłyśmy pakować rzeczy do wszelkich kartonów, plecaków, toreb i torebek. Ta część zajęła nam jakieś półtorej godziny. Była 7:00. Czekała nas jeszcze długa podróż więc z trudem pożegnałyśmy się z domem w, którym się wychowałyśmy i po raz ostatni przekroczyłyśmy próg mieszkania. Bruno już czekał.
-Gotowe na podróż do nowego domu?
-Gotowe!!!- z dziwnym ściskiem w sercu spojrzałam na dom i poczułam łzy. Może i ten dom był mały ale wiązało się z nim mnóstwo pięknych wspomnień. Bruno skierował auto w stronę stacji kolejowej. po pół godziny byłyśmy na miejscu. Wsiadłyśmy do pociągu i odjechałyśmy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale gdy przyjechałyśmy z godzinnym opóźnieniem Rose mnie obudziła ( nie tak jak w moim śnie ). Taxi zawiozło nas do średniej wielkości miasta. Stanęłyśmy przed naszym nowym domem i zatkało nas.
-Nie sądziłam, że będzie taki piękny!!!
-My też nie- Rose i mama odpowiedziały chórem. To był ogromny biały dom z piętrem i pięknym tarasem. Na piętrze były trzy balkony ( pewnie od pokoi ). Ten widok mnie zachwycił. Wbiegłam do domu. Zobaczyłam piękny salon o ciemnych panelach. Na ścianie widniała ogromna plazma, a przed nią beżowa, duża kanapa. Z salonem kuchnia łączyła się blatem przy, którym stały wysokie krzesła jak w barze. Ściany były błękitnego koloru. Moją uwagę przykuły duże schody z poręczą. Ściągnęłam buty w małym przedsionku połączonym z salonem i zawiesiłam kurtkę na wieszaku. W tym momencie do domu weszła mama z Rose i oniemiały z wrażenia, ja w tym czasie wspinałam się po schodach. Spojrzałam na krótki korytarz o jaśminowych ścianach i o czterech parach jasno-brązowym kolorze. Podeszłam do pierwszych z nich po prawej i otworzyłam. Ujrzałam dość duże pomieszczenie. W prawym rogu z tyłu pokoju stało duże łóżko o granatowej pościeli. Koło łóżka stała mała szafka nocna z lampką. Na lewej ścianie stała szafa i duża półka z książkami. Za półką z książkami znajdowało się wejście na balkon. Obok wyjścia stało duże biurko, a nad nim okno. ściany pokrywała turkusowa farba z pięciolinią, kluczem wiolinowym i nutami. Na jasnych panelach leżał biały puchaty dywan. Po prawej stronie drzwi była duża tablica magnetyczna a na niej napis "Witaj w domu Nicole!". Strasznie mnie to rozczuliło. Położyłam się na łóżko. Było strasznie wygodne. Do pokoju weszła moja rodzinka
-No wiecie co? Tak bez pukania?- uśmiechnęłam się a one odwzajemniły uśmiech.
-A skąd wiesz, że to twój pokój?- spytała Rose a ja wskazałam tylko ruchem głowy na tablicę- A no chyba,że tak.
-Chodźmy do twojego pokoju. Pewnie to ten następny- z trudem zeszłam z łóżka i skierowałam się w stronę drzwi. Jednak nie myliłam się. Weszłyśmy do jasnego pokoju urządzonego w angielskim stylu. Cała Rose. Jej pokój był trochę większy niż mój, ale nie byłam o to zazdrosna. Na środku lewe ściany stało duże łóżko z ramą na górze, na której swobodnie zwisała pudrowo niebieska zasłona.Reszta łóżka była biała. Na przeciwko łóżka stało duże białe biurko. Na nim stała lampka w kształcie karuzeli z konikami i filiżankę na kredki i ołówki. Po lewej stronie łóżka stała duża równie biała szafa pełna staroświeckich ubrań. Oczywiście zwykłych ubrań też tam nie zabrakło. Na tylnej ścianie było wejście na balkon i okno. Pod oknem stał oczywiście też biały ale tym razem mały stoliczek i krzesełko. Na stoliczku stał porcelanowy (biały) serwis do herbaty w blado różowe wzorki i kwiatuszki. Ściany były pudrowo różowego koloru a panele białe. Pokój był śliczny! Oczywiście nie, że zazdrościłam jej pokoju bo nie mam takiego stylu i mój pokój podobał mi się bardziej. Potrzebował tylko lekkiego przemeblowania.
-Ale on piękny!!!- siostrzyczka złapała się za głowę i rzuciła się na łóżko.
-Chodź mamo. Niech Rose nacieszy się pokojem a my obejrzymy twój i łazienkę-weszłyśmy za drzwi pomieszczenia na przeciwko pokoju Rose. Był to pokój mamy. Pomieszczenie dość małe o beżowych ścianach i jasno- brązowych panelach, na których leżał puchaty, ciemno- brązowy dywan. Na środku tylnej ściany stało naprawdę, ale to naprawdę ogromne łóżko drewnianym obramowaniu i beżowej pościeli. Obok łóżka stała szafka nocna a na niej lampka nocna i nowiutki pokrowiec na okulary do czytania. Na lewej ścianie stał równie ogromny regał z książkami i pamiątkami rodzinnymi. Zaś na prawej ścianie duże okno, wejście na balkon i biurko z szafkami na wszystkie dokumenty, których mama miała pełno. Na biurku stała biała lampka a obok niej kubek na długopisy, a nad biurkiem pełno półek i tablica korkowa. Obok biurka stała szafa. To był cały opis pokojów. Została tylko łazienka. Było to pomieszczenie o ścianach wyłożonymi kafelkami w morską mozajkę i białymi kaflami na podłodze. W prawym rogu stała kabina prysznicowa. Koło niej stała umywalka jakby włożona w szafkę pełną czystych dużych ręczników i kosmetyków. Nad umywalką wisiało lustro. Naprzeciwko umywalki był kibelek a koło niego pralka. Tak z grubsza wyglądał cały nasz nowy. Dom był cudowny!!! Poszłam do swojego pokoju i szafę z regałem przeniosłam na stronę biurka, a biurko w stronę szafy. Rozpakowałam się i zapukałam do pokoju mamy
- Mamo, idę do liceum pozałatwiać te sprawy związane z liceum. Daj mi te dokumenty to potem będziemy miały spokój i spędzimy jakoś ten wieczór.- mama bez słowa podała mi dokumenty i zabrała się do ponownego rozpakowywania się. Zeszłam na dół, ubrałam buty i za pomocą mapki w komórce skierowałam się w kierunku liceum. Po dziesięciu minutach stałam pod ogromnym biało- niebieskim liceum, na którym wisiało logo- babeczka. Weszłam do środka i od razu na kogoś wpadłam. Jak to ja... zawrze przyciągam do siebie pecha.
-Ej! Uważaj jak chodzisz!... Mmm... a kogo ja tu widzę? Cześć śliczna- czerwonowłosy chłopak spojrzał na mnie szyderczo.
-Spadaj! Chcę tylko załatwić te głupie formalności i spędzić chodź trochę czasu z rodziną!!!
-Dobrze już dobrze- czerwonowłosy podał mi rękę. Wstałam i spojrzałam na niego.
-A tak w ogóle to jak masz na imię panie dżentelmenie?- uśmiechnęłam się głupkowato.
-Pozwoli zacna pani iż ujmę to w sposób prosty. Jestem Kastiel- wystrzeżył do mnie białe kły.
-Miło mi panie Kastielu. ja mam na imię Nicole.
-Mi też miło panienko Nicole.
-Zna pan dżentelmen nijakiego pana Nataniela?- w tym momencie Kastiel spowarzniał. Spojrzał na mnie obojętnie i wskazał na jakieś drzwi.
-Chodzi ci o tego gospodarzyka? Tam jest. tylko uważaj na niego. On gryzie- odszedł. Z uśmiechem skierowałam się w stronę wskazanych przez Kastiela drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam siedzącego przy biurku w śród papierów blondyna.
-Dzień- dobry. Czy to ty jesteś Nataniel?
-Tak. A ty pewnie jesteś Nicole?- blondyn podniósł na mnie wzrok i uśmiechnął się do mnie.
-Dokładnie. Proszę. Tu są wszystkie dokumenty.
-A jest tu zdjęcie?
-Jakie zdjęcie... aaaa te zdjęcie. A czy wiesz przypadkiem gdzie można je zrobić?
-Koło szkoły jest bazar. Pierwsze zdjęcie zrobisz za darmo. A tu masz plan lekcji. Jutro zaczynasz naukę. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia- skierowałam się na bazar. Gdy już się na nim znalazłam ułożyłam tylko fryzurę i poprawiłam makijaż. Byłam gotowa. Miły pan zrobił mi zdjęcie i poprosił o wpisanie imienia i nazwiska aby się już nie pomylił w darmowych zdjęciach. Zrezygnowana poszłam do domu. Spojrzałam na plan lekcji. W sumie nie był taki zły.
-Jestem!!!- krzyknęłam zza progu gdy weszłam o domu. Mama i Rose siedziały już na kanapie z filmem w ręce i miską popcornu. Jutro do szkoły więc trzeba miło spędzić czas...
WESOŁEGO TŁUSTEGO CZWARTKU!!!!!!!!!!
Rozdział juz w trakcie tworzenia. Przepraszam ale ostatnio mam pełno sprawdzianów związanych z zakończeniem semestru. Za przeprosiny wstawiam pączka. (znowu) :)