ROZDZIAŁ 1
Przytuliłam się do poduszki i obróciłam się na drugi bok. Była godzina 4:48. Z niecierpliwością czekałam na alarm budzika. Wstałam i skierowałam się do okna. Tak bardzo tęskniłam za latem kiedy o tej godzinie słońce powoli wchodziło na niebo... teraz trzeba patrzeć na gwiazdy blado migoczące na niebie. W końcu jednak poczułam zmęczenie. Weszłam pod ciepłom kołdrę i pewnie już miałabym zasnąć gdy nagle: Drrrrrrrrr...-Czy ty się na mnie do końca uwziąłeś?!
-Chyba tak!- usłyszałam miły głos Rose.
-O! Cześć Rose! Widzę, że już się obudziłaś!- wstałam i podeszłam do szafy.
-Jak widać tak- uśmiechnęła się do mnie a ja z impetem rzuciłam w nią dresem i bielizną, sama zaś ubrałam się w podobny komplet. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawę, która dała mi porządnego kopa. Po wypiciu parującego napoju poszłam umyć zęby i spiąć włosy w wysoki kucyk. Nawet nie robiłam makijażu bo wiedziałam, że w studiu fotograficznym wytapetują mnie tak, że będę miała ciężką twarz. Po dziesięciu minutach byłam gotowa, i zaganiałam Rose do wyjścia. Pożegnałyśmy się z mamą, ubrałyśmy gruby polar z kapturem i zarzucając kaptur na głowę wyszłyśmy z domu kierując się w stronę czarnego volkswagena.
-Dzień-dobry panie Bruno!!!-jednakowo przywitałyśmy się z młodym kierowcom.
-Dzień-dobry dziewczynki!!!- kierowca uśmiechnął się do nas, a my odwzajemniłyśmy uśmiech. Jechaliśmy może z godzinę i byliśmy na miejscu. Podziękowałyśmy panu Brunowi i ruszyłyśmy w stronę ogromnego budynku. Jak zwykle sesja była strasznie ciężka a ja musiałam całować się z jakimiś obrzydliwymi facetami. Potem ja i Rose grałyśmy jakiś głupi koncert i jak zwykle nic za to nie dostałyśmy.
***
Siedziałyśmy przy stoliku w malutkiej kawiarence i zajadałyśmy kruche ciasto popijając je kawą zbożową. Rozmawiałyśmy o jakiś błahostkach dotyczących festynu na, którym miałyśmy wystąpić z jakimś nieznajomym nam buntownikiem. Taki pomysł niezbyt nam się podobało raczej stawiamy na klasykę anie na jakiegoś rocka czy coś w tym stylu. Właśnie skończyłyśmy jeść te pyszności i miałyśmy zbierać się do domu gdy podbiegł do nas zdyszany Bruno.
-Dziewczyny!!! Mam dla was wspaniałą wiadomość!!!- kierowca podał nam plik kartek. Zerknęłam na niego i od razu mnie zatkało.
-O MATKO!!!
- Co jest! Co jest!
Bruno! Dziękuję!- przytuliłam się do mężczyzny na co on mocno się zarumienił, a Rose zaczęła się śmiać.- Czy mógłbyś podwieźć nas do domu?- uśmiechnęłam się do niego.
-Oczywiście panienko- weszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.
-Dziewczyny!!! Mam dla was wspaniałą wiadomość!!!- kierowca podał nam plik kartek. Zerknęłam na niego i od razu mnie zatkało.
-O MATKO!!!
- Co jest! Co jest!
Bruno! Dziękuję!- przytuliłam się do mężczyzny na co on mocno się zarumienił, a Rose zaczęła się śmiać.- Czy mógłbyś podwieźć nas do domu?- uśmiechnęłam się do niego.
-Oczywiście panienko- weszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę domu.
***
-Mamo, mamo!!!
-Co się stało?!
-No właśnie! Nicole! Co się stało?!
-Przeprowadzamy się! Przeprowadzamy się! Dostałyśmy ogromny dom z ogromną działką! Będziemy miały swoje pokoje, kuchnie, salon, łazienkę, jadalnie,przedsionek i naprawdę duży ogród ze szklarnią!!!
-O matko!!! Dziewczynki!!! Aż tak się napracowałyście!?
-W sumie to faktycznie to była nasza najtrudniejsza sesja, ale czy to się teraz liczy?! Mamo! My się przeprowadzamy!!! Więcej sesji nie będzie!!! Nie będziemy występować z tym buntownikiem i ogólnie, zero sesji!!!
-Och Nicole!!!-młodsza siostra przytuliła się do mnie.-Ale zaraz...-wyrwała mi z ręki plik kartek.-Zaraz, spójrzcie, tu piszą ,że przeprowadzka obowiązkowo jutro rano o 8:00!!! Przecież to strasznie mało czasu!!!
-Co!!! Dziewczynki! Idźcie spać. Jutro rano o 3:00 pobudka.-poszłam wziąć prysznic, umyć zęby i takie tam.Po pół godziny byłam gotowa. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam... obudziłam się gdy słońce świeciło na niebie. Mocno zdziwiłam się gdyż o 3:00 nawet latem jeszcze nie ma słońca. Spojrzałam na zegarek... 9:53!!! Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do sypialni mamy. Nic tam nie było. Zero mebli i tylko puste ściany. Obeszłam cały dom i w całym mieszkaniu znalazłam tylko moje łóżko, dres na zmianę i talerz na, którym była kromka suchego chleba. Obok talerza leżała szklanka wody i karteczka z napisem: "Kochana Nicole. Nie chciałyśmy cię budzić bo słodko spałaś, ale żałuj bo dom jest piękny!!! No ale cóż... chciałaś to masz! A! Jutro pójdziesz pieszo na sesje bo Bruno już nie chce z tobą pracować."- Przerażona położyłam się na podłodze i zaczęłam płakać...
-Zapomniały o mnie, zapomniały...
Cześć!!! Jak obiecywałam szybko dodałam rozdział.Wiem, że jest krótki ale jeszcze nie dopracowałam bloga. Przepraszam za wszystkie błędy i przykro mi ale wystąpił jakiś błąd w wysyłaniu zdjęcia bohaterki więc dam zdjęcie anime na, której mniej-więcej się wzorowałam, a kiedy już rozwiąże ten głupi problem to je dodam. Piszcie czy wam się podobało i czy tym razem lubicie rosół, którego zdjęcie dodam w następnym rozdziale ;)
Do zobaczenia w następnym rozdziale!!!
-W sumie to faktycznie to była nasza najtrudniejsza sesja, ale czy to się teraz liczy?! Mamo! My się przeprowadzamy!!! Więcej sesji nie będzie!!! Nie będziemy występować z tym buntownikiem i ogólnie, zero sesji!!!
-Och Nicole!!!-młodsza siostra przytuliła się do mnie.-Ale zaraz...-wyrwała mi z ręki plik kartek.-Zaraz, spójrzcie, tu piszą ,że przeprowadzka obowiązkowo jutro rano o 8:00!!! Przecież to strasznie mało czasu!!!
-Co!!! Dziewczynki! Idźcie spać. Jutro rano o 3:00 pobudka.-poszłam wziąć prysznic, umyć zęby i takie tam.Po pół godziny byłam gotowa. Położyłam się do łóżka i nawet nie wiem kiedy zasnęłam... obudziłam się gdy słońce świeciło na niebie. Mocno zdziwiłam się gdyż o 3:00 nawet latem jeszcze nie ma słońca. Spojrzałam na zegarek... 9:53!!! Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do sypialni mamy. Nic tam nie było. Zero mebli i tylko puste ściany. Obeszłam cały dom i w całym mieszkaniu znalazłam tylko moje łóżko, dres na zmianę i talerz na, którym była kromka suchego chleba. Obok talerza leżała szklanka wody i karteczka z napisem: "Kochana Nicole. Nie chciałyśmy cię budzić bo słodko spałaś, ale żałuj bo dom jest piękny!!! No ale cóż... chciałaś to masz! A! Jutro pójdziesz pieszo na sesje bo Bruno już nie chce z tobą pracować."- Przerażona położyłam się na podłodze i zaczęłam płakać...
-Zapomniały o mnie, zapomniały...
Cześć!!! Jak obiecywałam szybko dodałam rozdział.Wiem, że jest krótki ale jeszcze nie dopracowałam bloga. Przepraszam za wszystkie błędy i przykro mi ale wystąpił jakiś błąd w wysyłaniu zdjęcia bohaterki więc dam zdjęcie anime na, której mniej-więcej się wzorowałam, a kiedy już rozwiąże ten głupi problem to je dodam. Piszcie czy wam się podobało i czy tym razem lubicie rosół, którego zdjęcie dodam w następnym rozdziale ;)
Do zobaczenia w następnym rozdziale!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz